Живий щоденник - Kultura ludowa Południowego Podlasia [Свіжі записи|Архіви|Друзі|Особиста інформація]
D

[ інформація Трохи про мене ]
[ Архів Архів ]

Kultura ludowa Południowego Podlasia [Сер. 22, 200906:14 pm]
Previous Entry Add to Memories Tell A Friend Track New Comments Next Entry
[Настрій | потрясенное]

„W 1981 roku zaczęłam śpiewać, bo w naszej wsi powstał zespól. Gdy trzeb było, śpiewałam po swojemu, ale najczęściej po polsku. Kiedy na festiwalu w Kazimierzu Dolnym wyśpiewałam „Złotą Basztę”, to dostałam ją za ukraińskie piosenki, ale przerobione na polskie. Nasze piosenki mają takie głosy, których nie da się zmienić. Można tylko zmienić słowa. A ja jestem taką specjalistka, że potrafiłam przerobić słowa na polski. Zaśpiewałam, i dostałam w nagrodę „Złota Basztę” i 6 tysięcy złotych.”
Źródłem, z którego śpiewaczka czerpała repertuar, była ukraińska kultura ludowa Południowego Podlasia. Pani Nina Nikolajuk urodziła się we wsi Kijowiec lezącej niedaleko Terespola.
„Różne piosenki u nas się śpiewało. Weselne i nie tylko. Ale wszystkie „prawosławne”. Rzadko śpiewano tu polskie piosenki. Przede wszystkim były „prawosławne”.”
Jednak już w czasach dzieciństwa pani Nikolajuk tę ukształtowaną przez związek z chrześcijaństwem wschodnim kulturę dotknęły represje. Zaczęło się od akcji mającej przymusić mieszkańców tych terenów do przejścia na katolicyzm.
„W 1938 roku rozwalono nam cerkiew. Pamiętam to, bo miałam wtedy 12 lat. Pamiętam, jak ją burzyli. Taka ładna była ta cerkiewka! Zaczęli ją budować i zatrzymali. Zbudowali do zrębu i państwo wstrzymało budowę. Kiedy przyjechali, to ludzie zaczęli prosić. Ale gdzie tam! Rozciągnęli ją samochodami na cztery strony. Wszystko widziałam.”
Po wojnie także Południowe Podlasie została objęte przymusowymi wysiedleniami w ramach akcji „Wisła”.
„Wojsko przyjechało. Podstawili parę furmanek. To był ciężki wyjazd. Przez dwa dni staliśmy na stacji w Chotyłowie. Potem załadowali nas do wagonów. I powieźli na zachód, w Olsztyńskie.”
Niektórzy przesiedleńcy, kiedy tylko było można, wbrew przeciwnościom wracali na swoje.
„Mój mąż zrobił wóz na małych gumowych kołach. Załadowaliśmy dwa kufry. Worek żytniej mąki, worek pszennej i beczkę mięsa. I pojechaliśmy do domu. Wyjechaliśmy 12 maja. Nocowaliśmy tylko w lesie. Nigdzie do nikogo nie zachodziliśmy na nocleg. Wyjechaliśmy 12, a 17 maja byliśmy już Białej Podlaskiej.”
Jednak Ukraińców wróciło zbyt mało i nie dało się już odbudować dawnego świata.
„Teraz nawet jak ludzie przyjdą do cerkwi, to mówią po polsku. Cała młodzież mówi po polsku. Prawosławni mówią po polsku. Do dzieci mówią po polsku. Jeszcze tylko, gdy zejdą się starsi ludzie, tak jak ja, kiedy pójdę do sąsiedniej wsi do Kijowca, gdzie mam swoje dawne koleżanki, to my mówimy po naszemu.”
Występy pani Nikolajuk były podziwiane i nagradzane. Ale na ludziach jej pokolenia kończy się żywa ukraińska kultura ludowa Południowego Podlasia. Spadkobierców brak. Pozostaną tylko nagrania.
посиланняВідповісти